Potozona w Karpatach Wschodnich Huculszczyzna od dawna wzbudzała zainteresowanie geografów, przyrodników i etnografów. Miłośnicy sztuki ludowej szybko zwrócili uwagę na charakterystyczne piece spotykane na tym terenie, a kolekcjonerzy zaczęli zbierać niezwykle dekoracyjne kafle. Niektórzy kupowali całe piece, inni pojedyncze kafle, które stawały się ozdobą ich zbiorów. Niekiedy ze zgromadzonych w ten sposób kafli budowano piece. Kilka takich pieców można obecnie zobaczyć w odległych od Huculszczyzny miejscach Polski. Najpiękniejszy, a przy tym tradycyjny piec huculski znajduje się w Tarnowie.

W malowniczym zaułku, w cieniu monumentalnej katedry w Tarnowie, znajduje się najstarsze Muzeum Diecezjalne w Polsce. Założone w 1888 roku z inicjatywy księdza infułata dr. Jana Bąby. obecną siedzibę – tzw. Domy za Katedrą, czyli kamieniczki kolegiackie dobudowane do średniowiecznych murów miejskich i należące do najstarszych budynków w mieście – zajmuje od lat pięćdziesiątych XX wieku. Tarnowskie Muzeum Diecezjalne znane jest przede wszystkim ze znakomitej kolekcji sztuki średniowiecznej. To tu można zobaczyć gotyckie malarstwo tablicowe oraz rzeźby pochodzące z kościołów diecezji tarnowskiej. Nie jest to jednak jedyna interesująca kolekcja. Muzeum posiada -liczący kilkaset sztuk – zbiór obrazków na szkle powstałych w różnych zakątkach Europy Środkowej, a także niewielką kolekcję ceramiki pokuckiej, wśród której na wyróżnienie zasługuje piec huculski złożony z kafli autorstwa Bachmińskiego i Baranowskiego. Oba zbiory do dar pana Norberta Lippóczyego (1902-1996), Węgra związanego od przedwojennych czasów z Tarnowem, dla którego Polska stała się drugą ojczyzną. Rodzina Lippóczyego od wieków zajmowała się uprawą winorośli i handlem winem. Kontakty z Polską miała już w XVIII wieku. Ojciec pana Norberta. Norbert Lippóczy senior, przed I wojną dostarczał wino mszalne galicyjskim księżom, nic więc dziwnego, że po upadku Austro-Węgier i odzyskaniu niepodległości przez Polskę postanowił odnowić te kontakty. Na miejsce swej ekspozytury wybrał Tarnów i tu w 1929 roku osiadł jego syn. Zasadniczy zrąb kolekcji Norberta Lippóczyego powstał w latach trzydziestych XX wieku. W 1933 roku poznał on Zenobija i Michała Błażyniuków, Hucułów z miejscowości Kuty. którzy wyszukiwali dla niego na Pokuciu obrazki na szkle, a przy okazji zaczęli mu dostarczać także ceramikę. W ten sposób, do 1939 roku. w ręce pana Norberta trafiło około 160 kafli. Aresztowany przez Rosjan Norbert Lippóczy został zesłany do obozów pracy w głąb ZSRR. do Polski udało mu się wrócić dopiero w 1953 roku. W 1957 roku, chcąc się odwdzięczyć mieszkańcom Tarnowa za pomoc okazaną Węgrom podczas powstania 1956 roku. przekazał swoje cenne zbiory do Muzeum Diecezja -ego.

Piec huculski, który stał się przyczyną niniejszego tekstu, został zrekonstruowany w 1973 roku na podstawie publikacji Włodzimierza Szuchiewicza. autora monumentalnego, czterotomowego opracowania zatytułowanego „Hucuiszczyzna wydanego po ukraińsku i po polsku na początku XX wieku. Warto zacytować fragment tego tekstu, by zdać sobie sprawę, że rekonstrukcja tradycyjnego huculskiego pieca nie jest sprawą prostą. Mimo dużej dokładności opisu, trudno nawet wyobrazić sobie jego wygląd bez spoglądania na zamieszczone obok rysunki. – Uporawszy się ze swą robotą przy zrębie dachu, powale, podłodze i drzwiach zakłada cieśla w izbie piec 11 W tym celu wkłada on w wskazanych miejscach drewnianą powałę na metrowych podnóżkach wbitych w ziemię, którą obramowuje z dwu boków, zwróconych do izby. około 40 cm wysokimi płazami, ópicky : z dwu zaś drugich boków opiera się owa powała na ścianach zrębu; w miejsce obramowane wsypuje cieśla gliny i drobnego kamienia do wysokości opecków. poczem ubija je tęgo; na ubitą glinę ustawia krótki a gruby kloc. a obłożywszy go szerokiemi grubemi deskami, zasypuje gliną całą przestrzeń (zamkniętą temi deskami i ścianami izby), poczem ubija glinę: odłożywszy na bok obie boczne deski, podpala kloc; zanim ten się spali, wysycha ubita glina […] i piec. picz, gotowy […]. Część obramowana przed piecem nazywa się prypiczok. ..przypiecek”. boczna zaś zapiczok. ..zapiecek”: w przypiecek wbija gazda dwie żelazne albo drewniane tapky. na których układa poziomo krosna, a na tych znów muruje „okap”, komyn, do tego celu robi z gliny marmurok, cegiełki, brusieczka. i układa je na poziomych krosnach, odpowiednio do tego. jaki ma być okap. ażeby odpowiadał wielkości izby…”. I dalej: ..Oprócz okapów z cegiełek układają je też z kafli wyrabia-

nych w Pistyniu lub Kossowie (podkr. BK). Kafle te są polewane i ozdobione wzorami kwiatów, zwierząt, herbem Austryi, cerkwi, krzyży, obrazów świętych, lub też przedstawiają sceny z życia huculskiego itp.”.

W dwuizbowej chałupie huculskiej piec byt elementem niezwykle ważnym, służył do ogrzewania, gotowania, snu, koncentrowało się wokół niego całe życie wewnątrz domu. Brakowało go jedynie w domach biedaków. Piece, takie jak ten zrekonstruowany w tarnowskim muzeum, zajmowały niemal jedną czwartą izby, zwrócone byty paleniskiem ku ścianie okiennej, południowej. W izbach po prawej stronie sieni budowane byty z lewej strony od drzwi, w izbach po lewej – z prawej. Dym z paleniska odprowadzany byt do sieni.

Huculskie piece kaflowe wzbudziły zachwyt etnografów i kolekcjonerów już w XIX wieku. Pokazywane byty podczas wystaw, wzmiankowane w prasie, nabywane do zbiorów prywatnych i muzealnych. Jak w 1880 roku donosił „Tygodnik Ilustrowany” w swej „Korespondencji z Galicji”: – Piece z malowanych kafli, pomysłu Bachmińskiego. włościanina z Kosowa, nabyły już sławy w całej Qalicji. Kupowano zarówno całe piece, jak i – jeszcze częściej – pojedyncze kafle i to ich można najwięcej zobaczyć obecnie w polskich zbiorach. Z uzbieranych w ten sposób kafli niekiedy rekonstruowano potem piece huculskie, częściej jednak budowano piece o tradycyjnych kształtach. a nawet kominki. Kafle na Pokuciu robili garncarze, którzy do ich wykonania

stosowali taką samą technikę, jak ta, którą używali przy wyrobie naczyń. Płytkę kafla pokrywano pobiałką, a następnie, po jej wyschnięciu, rytowano szydłem lub gwoździem wzór, otrzymując w ten sposób kontur dekoracji. Na wybrane fragmenty nakładano czerwoną farbę, po czym następował pierwszy wypał. Po wystygnięciu malowano pozostałe elementy dekoracji w kolorach zielonym, żółtym, brązowym; pokrywano kafel szkliwem ołowiowym i po raz kolejny wypalano. Otrzymany w ten sposób kafel był prawdziwym dziełem sztuki garncarskiej – białe tło, swobodnie rytowane, ceglaste kontury i barwna, wyraźnie odcinająca się od tła malatura tworzyły całość dynamiczną i niezwykle ozdobną. Kafle dekorowane byty motywami geometrycznymi i roślinnymi. Najciekawsze jednak są te, na których przedstawione zostały motywy figuralne i znakomicie zaobserwowane scenki rodzajowe, które niekiedy, w sposób kontynuacyjny, rozgrywają się na kilku osadzonych obok siebie kaflach. Spotykamy więc sceny polowań na jelenie, husarzy na koniach i maszerujących honwedów, generała jadącego bryczką, kuglarza z tańczącym niedźwiedziem. Cygana grającego na skrzypkach czy popisy cyrkowców. Popularne byty także motywy o charakterze sakralnym: dekoracyjnie potraktowane krzyże, przedstawienia cerkwi, wizerunki świętych (szczególnym uznaniem cieszyli się święci Mikołaj i Katarzyna). Garncarze chętnie przedstawiali także herb Austrii – dwugłowego orła, na niektórych kaflach umieszczali z kolei rozmaite daty. W literaturze można natrafić na próby ich interpretacji, wiadomo jednak, że nie miały one nic wspólnego z czasem wykonania kafla i powstania pieca.

Tarnowski piec to tradycyjny piec huculski. złożony z przypiecka, zapiecka i okapu, łączący obramowane drewnianymi płazami części wykonane z gliny z elementami zbudowanymi z kafli. Gzymsy, a także zwieńczenie okapu, z braku odpowiednich kafli, wykonane zostały ze specjalnie uformowanej gliny. Najbardziej dekoracyjna część pieca, wsparty na metalowych prętach, dwuczęściowy okap ma wysokość 3 kafli. Zwieńczony został charakterystycznym. trójkątnym przyczółkiem wstawionym pośrodku glinianego gzymsu. Zdecydowana większość kafli dekorowana jest niezwykle efektownymi, lekko malowanymi, pełnymi wyrazu scenkami narracyjnymi. Występują na nich rytmicznie maszerujący żołnierze, jadący bryczką panowie, myśliwi strzelający do jelenia lub zająca, grajkowie, pojawiają się sceny z karczmy, charakterystyczny motyw niedźwiedzia grającego na skrzypcach. Na jednym z kafli przedstawiony został zbójnik, na innym człowiek pociągający za sznury dzwonów, jeszcze na innych orzący pole czy dwie postaci modlące się pod krzyżem. Pośrodku frontowej części okapu umieszczony został kafel ze św. Mikołajem, na ścianach bocznych herb Austrii oraz kafel z dwoma świętymi – Barbarą i Katarzyną. Na pojedynczych kaflach przedstawiono krzyże, a także rozmaite zwierzęta: indyka, raka, jelenia.

Jak wspomniano, w piecu dominują kafle autorstwa dwóch znakomitych garncarzy pokuckich: Aleksandra Bachmińskiego i Michała Baranowskiego. Bachmiński (1820-1882) uznawany jest za twórcę stylu ceramicznego zdobnictwa pokuckiego. Badacze obliczają, że wykonał około 150 pieców. To na jego naczynia i kafle zwrócili uwagę etnografowie i kolekcjonerzy, a garncarz prezentujący swoje wyroby podczas kolejnych wystaw otrzymywał za nie nagrody i odznaczenia: złoty medal na Krajowej Wystawie Rolniczej i Przemysłowej we Lwowie w 1877 roku oraz gratulacje i specjalną nagrodę pieniężną na Wystawie Etnograficznej Pokucia w Kołomyi w 1880 roku. Nagrodę wręczył Aleksandrowi Bachmińskiemu sam cesarz Franciszek Józef I, który zaszczycił otwarcie tej pierwszej polskiej wystawy etnograficznej swoją obecnością. Cesarz i towarzyszące mu osoby dokonali na wystawie wielu zakupów, ich zainteresowaniem cieszyły się przede wszystkim wyroby z drewna, mosiądzu i ceramiki. Franciszek Józef zamówił także u Bachmińskiego piec, który ten miał wystać do Wiednia. Dla miłującego Najjaśniejszego Pana ludu galicyjskiego musiało to być niezwykłe wyróżnienie, które ugruntowało i potwierdziło sławę garncarza. Nieco młodszy Michał Baranowski (1834-1902 lub 1908) byt nie tylko utalentowanym, pomysłowym garncarzem i współtwórcą stylu pokuckiego zdobnictwa ceramicznego, lecz także nestorem garncarskiego rodu -jego następcą został syn Józef, któremu z kolei często pomagała córka Julia. Kształty naczyń i wzory dekoracji stworzonych przez Bachmińskiego i Baranowskiego stały się inspiracją dla kolejnych twórców pokuckich. a także dla nauczycieli i uczniów założonej pod koniec 1875 roku Szkoły Garncarskiej w Kołomyi. W nieco zmienionej i uproszczonej formie stosowane były na wyrobach z okresu międzywojennego, które wytwarzane były przede wszystkim pod kątem letników i turystów odwiedzających Huculszczyznę. Występują także na obecnie produkowanej w tym regionie ceramice.

Najpiękniejsze jednak naczynia i kafle, dekorowane nierzadko pełnymi fantazji scenami oraz rytymi wzorami geometrycznymi. wychodziły spod rąk prostych garncarzy, działających jeszcze w XIX wieku. To właśnie takie kafle możemy zobaczyć w tarnowskim piecu.

W 1929 roku znakomity etnograf. Tadeusz Seweryn, pisząc o piecach w huculskich chałupach, zauważał nie tylko ich użytkową rolę, lecz dodawał, że: -malowane kafle opowiadają mu [hucułowi] o rubasznych scenach w lesie, polu. wojsku. kościele lub bawią oczy kwiatowymi baśniami. Wszystkie te motywy można odnaleźć w opisywanym piecu, warto więc spędzić trochę więcej czasu w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie i przyglądnąć się kolejnym kaflom tworzącym zrekonstruowany piec huculski. Przedstawione na nich scenki i motywy dekoracyjne wciąż bawią i wzbudzają zachwyt.

Załaduj więcej od Redaktor
Załaduj więcej w Mieszkanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź także

Kuchnia orientalna – czy jest jednorodna?

Niezwykle aromatyczne przyprawy, warzywa, niewielka ilość tłuszczu i harmonijna pełnia sma…